Płacząca wierzba 2011-05-01 21:36:03

- Łeeee, znowu pada deeeeszcz – westchnął znudzony Kieł, po czym położył łepek na posłaniu.
Dziś kompletnie nie miał ochoty opuszczać przytulnej, a przede wszystkim suchej nory. Od rana lało jak z cebra. Zziębnięty i mokry wilk, to zły wilk, toteż Kieł nie był w najlepszym nastroju. W przeciwieństwie do Szarej…
- To nie deszcz, głupku, tylko łzy płaczącej wierzby – mówiąc to tarmosiła go za uszy w nadziei, że uda się wyciągnąć go z legowiska. 
- Łzy płaczącej wierzby? – parsknął wilczek.
- No – Szara wyszczerzyła się i z rozmysłem pacnęła go w nos.
- Zabawna jesteś, wiesz?
Kieł ani myślał podnosić się z posłania. Obrócił się na bok i przeciągnął, rozprostowując łapy. Postanowił udawać, że śpi. Szara przysiadła obok. 
- Widziałam ją – szepnęła przejęta.
- Uhm – mruknął i otworzył oko, by sprawdzić czy wilczyca nadal tam siedzi. Siedziała. – Kogo?
- No przecież to proste. Płaczącą wierzbę. Trzeba ją pocieszyć, to przestanie padać. – Szara dumnie wypięła pierś na myśl o swej przebiegłości, tym bardziej, że Kieł wydał się odrobinę bardziej zainteresowany niż przed chwilą.
- No dobra – podniósł się – ale potem dasz mi spokój?
- No pewnie – uradowana skoczyła na niego i ugryzła go w kark. Kieł odpłacił jej tym samym. Tak bawiąc się miedzy sobą, wyturlali się na zewnątrz. Rzęsiste krople deszczu zmoczyły ich futerka. Teraz już nie było sensu wracać. Kieł westchnął i podążył za przyjaciółką. 
Ganiając się, gryząc i przeskakując jeden przez drugiego zawędrowali na jezioro. A tam, na ławce pod płaczącą wierzbą  siedziała mała dziewczynka. Już z daleka widzieli, że była bardzo smutna. Na dodatek trzęsła się z zimna. 
- Widzisz? – zawyła Szara – Mówiłam ci. Chodź, trzeba ją pocieszyć. Tylko ostrożnie, żeby jej nie przestraszyć.
- I wtedy przestanie padać?
- Tak – wilczyca ruszyła w stronę dziewczynki – wtedy przestanie padać.

skomentuj (1)

Wataha 2011-04-29 21:29:40

Kieł spoglądał na oddalającego się wilka, który ledwie pojawił się w watasze, a już odchodzi. Prawdziwy wilk samotnik.
- Dokąd on idzie? – spytał zasmucony Kieł. Zdążył polubić ekscentrycznego towarzysza.
- W swoją stronę – odpowiedział stary wilk – w swoją stronę.
- Ale… dlaczego?
- Niektórzy źle czują się w stadzie. Wędrują własnymi ścieżkami, mają swoje życie i nie należy ich ograniczać.
- Nie rozumiem. – Kieł położył się i zasłonił łepek łapą.
- Któregoś dnia samotny wilk wróci, a wtedy będziesz mu sam mógł zadać te pytania, jeśli jeszcze będziesz chciał.
- Ale ty nie odejdziesz Wodzu, prawda?
- Któregoś dnia odejdę, ale ty i Szara będziecie już na tyle duzi, by poprowadzić watahę.
- Szara? No nie, przecież jej jeszcze trzeba wycierać łapy – Kieł wymownie spojrzał na wygrzewającą się pod drzewem wilczycę.
Wodzu zaśmiał się. Wilki też się śmieją, tylko inaczej niż ludzie – oczami, machają przy tym ogonem i szczerzą kły. Czasami wygląda to jak uśmiech kota z Cheshire i dla postronnego, ludzkiego obserwatora taki uśmiech mógłby wyglądać nieco przerażająco. Nie ma się jednak czego bać. 
- To co teraz będzie? – dopytywał się wilczek.

Właśnie… co teraz będzie? Samotny wilk odszedł udał się w sobie tylko znane strony, może kiedyś wróci i zawita na tego bloga. Tymczasem przedstawiam wam nowych bohaterów:

- Wodzu – stary, doświadczony wilk, przewodnik stada. Posiadający iście niezwierzęcą cierpliwość do niesfornych podopiecznych, a jego mądrości życiowe potrafią zaskakiwać nawet jego samego.
- Kieł – młody wilczek, psotnik i rozrabiaka, ciekawy świata, bez przerwy pakujący się w tarapaty, a przygody jakie przeżywa powodują, że Wodzowi sierść jeży się na grzbiecie.
- Szara – młoda wilczyca, nieodłączna towarzyszka Kła, czasem nieco denerwująca. Jak każda kobieta ceni sobie czyste, lśniące futerko; biżuterię z liści lub żołędzi; ma fochy i PMSy, i nigdy nie wiadomo o co jej tak naprawdę chodzi. 

skomentuj (0)

Młody wilczek i słońce 2011-04-27 00:02:04

Pewnego pięknego, słonecznego popołudnia młody wilczek zawędrował nad jezioro. Beztrosko hasał to tu, to tam, zabawiając się ze swoim rodzeństwem.
Nagle jego uwagę przykuł błyszczący krążek, złociście mieniący się na tafli wody. Nikt inny nie zwracał na niego uwagi, ale wilczek zafascynowany zjawiskiem nie mógł oderwać od niego oczu. Trochę się bał, ale ciekawość wzięła górę i – przyczajony, krok po kroku zbliżał się w stronę jeziora - cichutko, by przypadkiem nie spłoszyć tajemniczego krążka. Postawił jedną łapę w wodze – wzdrygnął się, ale nie wycofał, potem drugą, trzecią i czwartą. Ostrożnie zanurzył się po grzbiet i podpłynął tam, gdzie – jak mu się wydawało – leżała tajemnicza rzecz.
Już, już prawie miał ją w łapkach… już ją prawie dotykał, ale zawsze jakimś magicznym sposobem wymykała mu się wprost spod łapek, zupełnie jakby się z niego naigrywała. Kiedy tylko zmącił spokojną taflę, błyszcząca kulka rozmywała się w wodze, by po chwili – gdy fale się rozeszły – powrócić do pierwotnej formy. Wilczek próbował na wszystkie sposoby, ale błyszczący krążek zawsze pozostawał poza zasięgiem.
- Tato, tato, ja chcę! – skamlał wilczek – co to takiego?
Stary wilk uśmiechnął się i wyjaśnił:
- To jest słońce odbijające się w stawie. Piękne prawda? Ale nie możesz go złapać, będzie ci uciekało zawsze gdy spróbujesz po nie sięgnąć. Kusi, nęci, lecz musisz uważać, bo może być niebezpieczne...
- Ale ja chcę!
- W życiu już tak jest młody wilczku, że nie można mieć wszystkiego co się chce. Jeśli będziesz nieustannie ganiał za złudzeniem, w końcu postawisz o łapę za daleko i się utopisz.
- To takie niesprawiedliwe – chlipnął zmartwiony wilczek.
- A kto ci powiedział, że życie jest sprawiedliwe?

skomentuj (0)

Wilcze święta 2011-04-25 20:58:12

- Ludzkie święta - prychnął z niedowierzaniem stary wilk – też mi coś. Dla wilka święto jest zawsze. Każdy kolejny przeżyty dzień zasługuje na miano święta. Życie w puszczy jest ciężkie i pełne niebezpieczeństw. Codziennie dziękujemy naturze za to co dla nas robi – karmi nas, daje schronienie, wychowuje. Nie zapominamy o duchu puszczy, każdego dnia rankiem i wieczorem składamy mu hołd i prosimy o błogosławieństwo na kolejny dzień.
Dlatego wilki są szczęśliwsze od ludzi. Pamiętaj młody wilczku, żyj w zgodzie z naturą, a wszystko będzie ci dane. Nie można przypominać sobie o duchach kilka razy do roku, trzeba nauczyć się z nimi żyć na co dzień.

Młody wilczek wtedy jeszcze nie rozumiał słów starego wilka, ale potem poszedł do ludzi…

skomentuj (0)

Wilki też zapadają w zimowy sen 2011-04-24 19:12:06

A co, może nie? Szczerze mówiąc mój zimowy sen zanadto się przeciągnął. Wydaje mi się, że przespałem cały poprzedni rok. Moja samotnicza natura dała o sobie znać, a to niedobrze. Niby gdzieś się bywało, coś się robiło, się żyło, jednak ciało gdzie indziej, a umysł gdzie indziej. Spałem.
Jednak na swojej drodze spotkałem Świetlika. Świetliki, to takie osoby, które posiadają w sobie mocne wewnętrzne światło, tak jasne i ciepłe, że nie sposób go zignorować. Kiedy promień takiego Świetlika na ciebie padnie, wiesz, że czas już wstawać. No więc się obudziłem i mam ochotę wyć do księżyca – jak za starych dobrych czasów.

Czy mam jeszcze o czym pisać? Wydaje mi się, że tak. W życiu dzieje się tyle ciekawych rzeczy, że aż się prosi by opisać to wszystko widziane oczami wilka. Do zobaczenia wkrótce...

skomentuj (0)

Nie mam pomysłu na tytuł 2010-01-23 22:28:06

Ho ho, nie było mnie tu prawie rok, aż dziw, że ten blog nadal istnieje. Ale może to i dobrze? Może pora ożywić starego wilka? Wilka samotnika, który był jest i będzie samotnym pośród tłumu? Wilka wyjątkowego, bardzo ludzkiego. 

Zastanawia mnie  jak to jest, że ludzie tak bardzo boją się być szczęśliwi. Zamykają się we własnych norach, odgradzają się od świata, ludzi, przyjaciół, nie pozwalają się do siebie zbliżyć. Wyciągniętą ku nim rękę traktują jako agresję, ingerencję we własne "ja". Deklaracje bezinteresownej pomocy, traktują zawsze podejrzanie, doszukują się drugiego dna. Ludzie już tak bardzo zeszli na psy? 

skomentuj (0)

Boże, pozwól mi być takim wilkiem za jakiego uważa mnie mój człowiek* 2008-04-10 14:32:26

Dawno o niczym nie pisałem, bo nie miałem ochoty. Włóczyłem się po lasach, łąkach i górach w poszukiwaniu nowych miejsc, nowych przygód i wilczych stad. W końcu wróciłem do domu. Jak zwykle położyłem łepek na kolanach mego ludzkiego przyjaciela i wspólnie oglądaliśmy zachód słońca, a potem patrzyliśmy sobie w oczy. Żadno z nas nie wydało z siebie dźwięku. Doskonale się rozumiemy bez słów – człowiek i wilk, najbardziej nietypowa para świata. Jedyni prawdziwi przyjaciele. On wie, czuje, ze moja dusza wyrywa się na kilka stron równocześnie, dlatego nigdy mnie nie zatrzymuje. Zawsze pozwala robić to na co mam ochotę. Za to go kocham.

Nie wiem gdzie jest moje miejsce. Jestem wilkiem samotnikiem, dlaczego więc tęsknię za stadem gdy jestem sam, a gdy jestem w stadzie tęsknię za samotnością? Lasy i góry to mój żywioł, tam zawsze ktoś na mnie czekał. Przyjaciel – ten wilczy. Przyjaciół się nie zdradza. A ja zostałem zdradzony, wyrzucony z wilczego stada, bo co? Bo złamałem kilka zasad? Wilki też popełniają błędy. A przyjaciele są po to by wybaczać, chyba, że nie są nimi tak naprawdę. Udaję, że nic się nie stało, że mnie to nie dotyczy, jestem ponad to. Dlaczego więc czuję taką pustkę? Dlaczego czuję się niczym jesienny liść, który urwawszy się z drzewa wpadł prosto pod czyjeś stopy. „Nie dajcie z siebie zedrzeć skór! Brońcie się i wy! O, bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!” – ten apel ślę wiadomo komu. Może to już trochę za późno, ale nie mogę bezczynnie patrzeć jak jedenaście lat mojego życia legło w gruzach, z czyjejś głupiej ambicji bycia idealnym ideałem. Stado doskonałe nie istnieje! To utopia, która dąży do samodestrukcji. Zresztą, co mnie to obchodzi, to już nie moje stado. Jak dla mnie mogę się tam nawet pozagryzać.






Ostatnio miewam bardzo dziwne sny...



*Oryginalna wersja „Boże pozwól mi być takim człowiekiem za jakiego uważa mnie mój pies” „S@motność w sieci” – Janusz L. Wiśniewski

skomentuj (4)


Przedstawiam Kła i Szarą – dwa młode wilczki odkrywające świat pełen tajemnic.
Ich przygody zaskakują nawet Wodza, doświadczonego, steranego życiem przewodnika watahy. To nie są zwykłe wilki – cała trójka ma za sobą (i przed sobą) wiele przeżyć związanych z przedziwnym światem zarówno zwierzęcym, jak i ludzkim, którego nawet stary wilk nie potrafi do końca pojąć.

Księga Gości
Inne blogi
Votum Separatum
Moja Twórczość - Blog literacki, czyli moje portfolio